Poniewczasie

2008-07-01 10:47:42

Poniewczasie to takie fajne słowo, nie? A poznałem to słowo lat temu że ho ho i jeszcze ho. A brzmiało to tak: „Henryk Walezy przybył poniewczasie”. Trochę dziwna konstrukcja, ale za to jakże głęboki sens. Walezy przybył, a ja poniewczasie, obejrzałem sobie „Trzech kumpli”. Wiadomo – film tak poważny, że aż wypadałoby jakąś wielce poważną i inteligentną analizę przeprowadzić. Tylko co tu analizować? Można oczywiście do tematu podejść np. jak Kolenda-Zaleska w dzisiejszej Wyborczej. Takie wtrącenie będzie zupełnie a propos – jak się czyta K-Z to właściwie jakby czytać Adama Szostkiewicza. Tylko, że Szostak jakoś to ładniej umie ubrać w słowa. A K-Z to właściwie pisałabym tylko: a JP2 to, JP2 tamto, a JP2 powiedział, zrobił itd. Aż dziw mnie wziął, że JP2 w sprawie „Trzech kumpli” nie ma nic do powiedzenia. I K-Z musi cytować jakiegoś lewackiego, zagranicznego inteligento-pisarza. No to jeszcze jedno wtrącenie – jak słucham lub czytam Żakowskiego, to się zastanawiam, skąd się na starość wzięło się u niego to lewactwo. Jeszcze kilka lat temu to facetowi zdarzało się nawet coś mądrego powiedzieć. Natomiast ostatnio to najchętniej by z Sierakowskim, pod czerwonym sztandarem, lud pracujący miast i wsi wyprowadzał na barykady. Przeciwko kułakom i innej kontrrewolucji.

Poniewczasie wróćmy do zasadniczego tematu tej notki. Pierwsza rzecz jaka mi się nasunęła już w trakcie oglądania jest taka, że na miejscu Wildsteina to bym chyba tego kutwę Maleszkę zajebał. Przyznam się uczciwie, że w tzw. latach dziewięćdziesiątych byłem pod dużym wrażeniem talentu i umiejętności publicystycznych TW Ketmana. Jak wszyscy. Nawet ubecy podkreślają jaką to ładną polszczyzną Maleszka donosił na przyjaciół. I że w ogóle cud, miód i malina, i do tego agent. Co to nawet swoim oficerom prowadzącym podsuwał pomysły, jak to jeszcze tym-co-to-się-PRL-nie-podoba, dopierdolić. Nie żal mi skurwysyna w ogóle. Gówno mnie obchodzi, czym mu ubecja zagroziła itd. Są przecież w życiu jakieś zasady. Przynajmniej tak mi się wydaje, ale ja stary jestem i inaczej (nie)wychowany. Boże, chroń mnie przed przyjaciółmi, z wrogami sam sobie poradzę.

No i całkowitym przegięciem są odpowiedzi Ketmana w stylu: -Dlaczego pan współpracował? Odpowiedź: To jest doskonałe pytanie! Dlaczego donosił Pan na Zagajewskiego? Odp: To jest doskonałe pytanie! I tak, kurwa, do zajebania. Nóż się sam w kieszeni otwiera. Zero skruchy, wyrzutów sumienia, próśb o wybaczenie i takie tam bzdety. A jego wielka spowiedź z 2001 roku pt. „Byłem Ketmanem”, powinna zawierać podtytuł: „czyli szpiclem doskonałym, i jestem z tego dumny”.

skomentuj (3)
Strona główna