Shit happens

2008-09-19 12:05:04

Wychodzę rano po fajki i gazetę. Do wyboru mam: sklepik osiedlowy (w którym z dużym prawdopodobieństwem nie będzie fajek, albo gazety, albo jednego i drugiego); kiosk, co kiedyś był kioskiem Ruchu (za daleko) i centrum handlowe. Wybieram trzecią opcję.

Wchodzę do salonu prasowego, czy jak tam ta kurwa się nazywa, akurat na szkolenie. Czyli Doświadczona Pinda przyucza Niedoświadczoną Pindę do zawodu sprzedawcy gazet, petów i prezerwatyw, bo chyba nikt nic innego tam nie kupuje. Przerywam brutalnie mówiąc czego sobie życzę, Doświadczona Pinda mówi do tej drugiej: „To skasuj Pana”. A że dobry humor miałem to nie odpowiedziałem, że skasować to ta pinda może sobie bilet w tramwaju. Jak akurat ma. No to czekam cierpliwie aż Niedoświadczona Pinda opanuje bestię co ją kasą fiskalną nazywają. Czekam i czekam. Zdążyłem przelecieć już pierwszą stronę gazety i dwie klientki co czekały za mną w kolejce, i nic. Niedoświadczona ma minę jakby programowała w Linuksie albo tabelkę w Wordzie robiła, ale cenne uwagi Doświadczonej sprawiają, że w końcu mnie skasowała. Daję monetę w postaci banknotu stuzłotowego i czekam dalej. Oczywiście 10 minut po otwarciu w kasie znaleźć można jedynie jakiegoś Mieszka i kilka monet pięciogroszowych, więc pojawia się problem jak tu wydać resztę. Już przestaję na to zwracać uwagę, bo właśnie kolumny sportowe przelatuję. W końcu Niedoświadczona Pinda podaje mi resztę, mówię: dzięki, nara, brzydka jesteś, pa i idę do domu.

W domu opróżniam kieszenie i przeliczam gotówkę. Dwukrotnie zresztą. I, kurwa, jakbym nie liczył to wychodzi mi 108 złotych i jakieś tam grosze. Czyli tak: wyszedłem z domu ze stówą, a wróciłem z kwotą ją przewyższającą. No i z fajkami wartymi 9,95 zł i gazetą za, chyba, 1,50 zł. Najs.

W związku z tym mój nowy pomysł na życie to: wzięcie kredytu (ciekawe kto mi go da) np. w kwocie 10 milionów pelenów, przejście się z tym hajsem po osiedlu, i powrót do domu z kwotą 10 milionów 80 tysięcy złotych. Tak mniej więcej. Ech, gdyby to było takie łatwe, nie? No to wracam do tzw. tyry...CYA.

skomentuj (1)
Strona główna